SAN (Storage Area Network) jest w dużym uproszczeniu sieciowym systemem plików. Pozwala scentralizować zasoby dyskowe z kilku fizycznych serwerów i udostępnić je poprzez sieć przy wykorzystaniu np. NFS lub iSCSI. Daje to znaczne oszczędności dzięki czemu można zaoferować tanie serwery dedykowane oparte o Inel Atom i sieciowy dysk.
Taką właśnie ofertę przygotowało ponad rok temu francuskie OVH. Entuzjastyczne opinie (serwer dedykowany za taką cenę!) dość szybko zostały ostudzone poprzez informacje o bardzo słabej wydajności dostępu do macierzy dyskowej po sieci. Użytkownicy informowali o spadku wydajności dysku do 400 kB/sek. (współczesne dyski dają zwykle kilkadziesiąt MB/sek.).
Ostatnio OVH po wielu walkach zapanowało jak się zdaje nad QOS dla dysku, ale wyższa gwarancja transferu jest okupiona odpowiednio większym kosztem.
Z tego przykładu można wysnuć następujące wnioski:
- w przyrodzie nie ma czegoś takiego jak “unlimited“
- współdzielone zasoby bez limitów zwykle kończą się jakimś mechanizmem limitowania ze względu na skończoną przepustowość
Trend do wprowadzania limitów obserwujemy też w hostingu (coraz więcej dostawców mierzy aktywnie zużycie zasobów we współdzielonym hostingu). Mechanizmy typu VPS (gwarantowane stałe zasoby) stają się także coraz bardziej popularnym wyborem dla twórców serwisów internetowych.

Lekiem na powyższe mają być technologie typu “cloud computing”, czyli zasoby skalują się automatycznie do potrzeb, a użytkownik płaci za faktyczne ich użycie – czas procesora, transfer, miejsce na dysku. Obecne platformy, typu Amazon S3, nie do końca spełniają jeszcze obietnice nieskończonej, automatycznej skalowalności, ale przypuszczam, że uporanie się z tym jest jedynie kwestia czasu.
Comment by Michał Paluchowski — 14/09/2009 @